Oczekuje się, że dziś zostanie stracony 26-letni irański demonstrant za udział w antyrządowych protestach, które wstrząsają Iranem. Jednocześnie Donald Trump otwarcie wzywa obywateli do „kontynuowania protestów” i obiecuje, że „pomoc jest w drodze”, co wywołało ostrą reakcję dyplomatyczną ze strony Teheranu.
Prezydent USA, zapytany w wywiadzie dla CBS o egzekucję Soltaniego, ostrzegł przed bardzo surowymi środkami, jeśli młody Irańczyk zostanie stracony. „Podejmiemy bardzo surowe środki. Jeśli zrobią coś takiego, podejmiemy bardzo surowe środki” – powiedział w charakterystyczny dla siebie sposób. Poproszony o wyjaśnienie, co ma na myśli, Trump odniósł się do niedawnej operacji USA w Wenezueli i zabójstwa ówczesnego przywódcy Państwa Islamskiego, Abu Bakra al-Baghdadiego, w 2019 roku.
„Nie chcemy widzieć tego, co dzieje się w Iranie. A jeśli chcą protestować, to co innego. Kiedy zaczną zabijać tysiące ludzi. A teraz mówisz mi o wieszaniu. Zobaczymy, jak to się dla nich skończy. Dla nich się nie skończy” – dodał prezydent USA.
Według norweskiej organizacji praw człowieka Hengaw, Erfan Soltani, mieszkaniec Fardis na zachód od Teheranu, ma zostać stracony jeszcze dziś. Soltani został aresztowany w związku z protestami w Karadż.
Organizacja twierdzi, że jego rodzina została poinformowana o wyroku śmierci, ale „celowo trzymano ją w niewiedzy” co do przebiegu postępowania. Stwierdza, że „pośpieszne i nieprzejrzyste prowadzenie sprawy wzmaga obawy, że kara śmierci jest wykorzystywana jako narzędzie do tłumienia protestów”.
O okrucieństwie reżimu w Teheranie świadczy informacja organizacji pozarządowych, że Soltani miał zaledwie 10 minut na pożegnanie się z rodziną. Irańskie służby bezpieczeństwa poinformowały krewnych, że będzie to ich ostatnie pożegnanie, zanim młody mężczyzna stanie przed katem. Według organizacji Irańskich Praw Człowieka (IHR), Soltani nie miał również dostępu do adwokata ani możliwości udziału w rozprawie, a „nawet bliski krewny, który jest adwokatem, gdy próbował zająć się sprawą, został zablokowany i zastraszony przez funkcjonariuszy bezpieczeństwa. Powiedziano mu: »Nie ma akt do zbadania. Ogłosiliśmy, że każda osoba aresztowana podczas protestów zostanie stracona«”.
Jak podaje Iranwire, rodzinie Soltaniego grożono również aresztowaniem, jeśli spróbuje publicznie wypowiedzieć się na temat sprawy lub skontaktować się z mediami.
Trump: „Protestujcie dalej, pomoc jest w drodze”
Donald Trump w poście zamieszczonym na platformie Truth Social wezwał irańskich demonstrantów do „kontynuowania protestów”, ostrzegając, że „mordercy i oprawcy zapłacą wysoką cenę”, nie sprecyzował jednak, jaką formę miałaby przyjąć obiecana pomoc.
Nowe groźby Trumpa tuż przed powieszeniem pierwszego protestującego w Iranie: Jeśli to zrobicie, podejmiemy bardzo surowe środki
W wywiadzie dla CBS News prezydent USA powiedział, że podejmie „bardzo zdecydowane działania”, jeśli irański reżim będzie wieszał protestujących. Jednocześnie Stany Zjednoczone wezwały swoich obywateli do „natychmiastowego opuszczenia Iranu”, najlepiej przez Turcję lub Armenię. J.D. Vance zwołał posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego, w którym uczestniczył również Trump.
Tajne kontakty i procesy polityczne
Jak podają doniesienia, specjalny wysłannik Trumpa na Bliski Wschód, Steve Witkoff, odbył w ostatni weekend tajne spotkanie z wygnanym byłym następcą tronu Iranu, Rezą Pahlawim, który stara się stać się centralną postacią opozycji po wybuchu protestów.
Jednocześnie irańska dyplomacja przypuściła zaciekły atak na Trumpa, wysyłając list od stałego przedstawiciela Iranu przy ONZ, Amira Saeeda Iravaniego, do Rady Bezpieczeństwa. W liście, który został również przekazany Sekretarzowi Generalnemu António Guterresowi, Iravani oskarża amerykańskiego prezydenta o „otwarte nawoływanie do destabilizacji politycznej”, „podżeganie do przemocy” i „bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności narodowej i bezpieczeństwa Republiki Islamskiej”.
Według Teheranu „Stany Zjednoczone i reżim izraelski ponoszą bezpośrednią i niezaprzeczalną odpowiedzialność prawną za utratę życia niewinnych cywilów, zwłaszcza osób młodych”.
Ponad 2.000 ofiar śmiertelnych w ciągu 17 dni
Ludzkie koszty represji są wysokie. Agencja Informacyjna Aktywistów Praw Człowieka (HRANA) informuje, że potwierdziła co najmniej 2.403 zgony w ciągu 17 dni, w tym 1.850 protestujących, 135 osób powiązanych z rządem, dziewięciu cywilów niezwiązanych z protestem i dziewięcioro dzieci, pomimo niemal całkowitego braku dostępu do internetu.
Irański urzędnik potwierdził agencji Reuters, że liczba ofiar śmiertelnych sięgnęła 2.000, ale przypisał je „terrorystom”. Tymczasem norweska organizacja ds. praw człowieka w Iranie informuje o śmierci co najmniej 734 protestujących.
Protesty rozprzestrzeniły się na około 180 miast i miasteczek oraz 31 prowincji w kraju i, według analityków, stanowią najpoważniejsze wyzwanie dla irańskiego reżimu teokratycznego od czasów rewolucji islamskiej z 1979 roku.
Źródło: protothema.gr











