Opisy Alona Ohela dotyczące dwóch lat, podczas których był zakładnikiem Hamasu po ataku z 7 października, są przerażające. W wywiadzie dla Kanału 12 powiedział, że przez 1,5 roku miał skute nogi, oskarżając porywaczy o traktowanie go „jak małpę”.
„Jadłem jak pies. Nie jesteś człowiekiem, jesteś zwierzęciem. Nawet w więzieniu istnieje system. Nie byłem w więzieniu, byłem w niewoli. To szaleńcy. Jeśli nie jesteś silny psychicznie, możesz zwariować” – powiedział Ohel.
Według niego, jego porywacze pozwolili im umrzeć z głodu, chociaż on i jego towarzysze wiedzieli, że porywacze mają jedzenie. Dodaje, że w pewnym momencie pozwolili mu jeść jedynie suszone daktyle.
„Człowiek przyzwyczaja się do głodu, do nieustannego bólu w ciele” – powiedział młody Izraelczyk, dodając, że spędził „godziny leżąc jak trup”.
Ohel powiedział też, że aby uzasadnić swoją decyzję o przetrwaniu, rozmawiał z matką w nocy. „Rozmawiałem z nią w nocy. »Wszystko w porządku, żyję«, mówiłem jej tak na głos. Wiedziałem, że muszę to zrobić, porozmawiać z mamą, żeby mnie poczuła, może”.
Molestowanie seksualne
Ohel powiedział również, że jego oprawcy oprócz „bawienia się moim jedzeniem, dopuszczali się wobec mnie molestowania seksualnego”.
Opisał nawet sytuację, gdy terrorysta z Hamasu zaczął go dotykać pod prysznicem: „Wchodzisz pod prysznic, a terrorysta podchodzi, żeby cię umyć szamponem. Nakłada szampon na rękę i zaczyna cię namydlać pod prysznicem. Dotyka cię”. Powiedział, że próbował się wykręcić, mówiąc mu, że może się sam umyć, ale mężczyzna kontynuował: „Powiedział, że ważne jest dla niego, żebym się dobrze umył, żebym nie dostał wysypki. Na szczęście nadużycia seksualne nie posunęły się dalej”.
Jego porwanie
Ohel opowiedział także o momencie swojego porwania przez terrorystów Hamasu.
„Wrzucili mnie do ciężarówki jak worek ziemniaków. Byłem w szoku i zastanawiałem się, czy to nie sen. Zobaczyłem, jak ktoś wyskakuje z ciężarówki i zatłukł go na śmierć. Powiedziałem sobie: »Nieważne, co się stanie, wybieram życie«”.
„Ruszyli i po kilku sekundach byliśmy w Gazie. Byłem w szoku. Przejechaliśmy przez bramę i bum, Gaza. Myślisz sobie: »Cholera, gdzie są siły powietrzne? Co się dzieje?«”. Włosy miałem pełne cementu z schronu, w którym się ukrywałem, a ja krwawiłem bez przerwy z potwornym bólem głowy, ramienia i oka. Nic nie widziałem” – opisywał młody Izraelczyk.
Wspominał też momenty przybycia do szpitala, kiedy zobaczyli tłum Gazańczyków pełnych nienawiści do zakładników: „Nie można ich nazwać bezczynnymi. Wszyscy tam są zaangażowani. Krzyknąłem do nich, że nic nie widzę, a oni zdjęli ze mnie ubranie, starając się upewnić, że nikt inny nie wejdzie”.
Powiedział też, że terroryści zszyli zakładników „w upokarzający sposób” bez znieczulenia, zabraniając im krzyczeć i mówić: „Przez pierwsze dwa tygodnie nie rozmawialiśmy. Siedziałem tam z ludźmi i nie miałem pojęcia, kim są. W jednej chwili odrywają mnie od życia. Mam 22 lata. Co ja wiem o życiu? Oderwali mnie od rzeczywistości i w jednej chwili wrzucili do piekła” – powiedział.
Źródło: protothema.gr











